Food court nie tylko dla największych
Co daje przedsiębiorcy obecność w części gastronomicznej galerii handlowej?

Food court w galerii handlowej to miejsce o niezwykłym potencjale społecznym. Trudno dziś wyobrazić sobie dobre centrum bez części gastronomicznej, w której klienci będą mogli odpocząć przed, po lub w trakcie zakupów. Obecność w food courcie niesie z pewnością szereg atutów dla najemcy.
- Z naszych doświadczeń wynika, że zarządcy centrów handlowych bardzo starannie dobierają najemców na food courcie. Główną zasadą jest różnorodność konceptów, atrakcyjność oferty dla klientów – tłumaczy Izabela Domaradzka, koordynator projektów w Grupie Gastromall. - Obecność na food courcie na pewno podnosi rozpoznawalność marki, wiąże się nie tyle z prestiżem co dużą odpowiedzialnością (za jakość, smak, estetykę ekspozycji potraw i lokalu) i koniecznością stworzenia sprawnego modelu zarządzania lokalem wobec oczywistej konkurencji ze strony innych restauracji.
Food court, wbrew częstym opiniom, nie jest miejscem zastrzeżonym dla marek sieciowych.
- Duże szanse mają nowe, autorskie koncepty. Choć trzeba pamiętać, że niebagatelną sprawą na etapie negocjacji jest wykazanie się doświadczeniem w prowadzeniu biznesu gastronomicznego – mówi Domaradzka.
Podkreśla też, że atrakcyjność food courtu jest ściśle powiązana z jakością lokalizacji samego centrum handlowego. Nie bez znaczenia jest obecność w okolicach galerii biurowców czy dobrego operatora spożywczego. Jeśli centrum handlowe cieszy się popularnością, to większą szanse na sukces mają najemcy food courtu.
- Food court ułatwia start w niełatwej branży gastronomicznej. Zakupy w galeriach handlowych stały się dla wielu Polaków codziennością, sposobem na spędzanie wolnego czasu, co przekłada się na większa rozpoznawalność marek restauracyjnych obecnych w galerii handlowej – podsumowuje specjalistka.
(gum)