Galerie zarabiają na jubilerach
Sieci sklepów z biżuterią i akcesoriami płacą wynajmującym najwięcej. Bo też dobrze zarabiają.

Przeciętny najemca polskiego centrum handlowego wypłaca zarządcy 16 proc. wartości osiąganych przychodów. Zwykle jego koszty związane z najmem i eksploatacją są o 4 euro wyższe, niż „nominalne” stawki. To dlatego, że w umowach najmu są zapisy przewidujące dopłaty wynikające z przekroczenia pewnych progów obrotach notowanych w lokalach.
Jak wynika z badania firmy doradczej CBRE, najwięcej ze wszystkich najemców płacą firmy zajmujące się sprzedażą akcesoriów oraz biżuterii – odpowiednio 45 i 40 euro za m2. Również w tych branżach najwyższe są koszty eksploatacji związane z najmem. To bezpośrednia konsekwencja wysokich obrotów, które w sklepach z biżuterią sięgają 5,3 tys. euro na m2 wynajmowanej powierzchni. Jubilerzy są pod tym względem na pierwszym miejscu. Drugie sklepy z artykułami dla zdrowia i urody „wyciągają” o 1 tys. zł mniej.
To, że jubilerzy i sprzedawcy akcesoriów osiągają największe przychody, nie oznacza, że metrażowo zajmują najwięcej powierzchni spośród wszystkich najemców. W tym względzie zdecydowanie górują sieci odzieżowe, odpowiadające za 32 proc. wynajętej powierzchni. Za nimi plasują się sklepy z AGD (17 proc.), których najemcy notują jednocześnie najniższe koszty eksploatacji.
Zdaniem ekspertów w najbliższych latach to jednak ulice handlowe, a nie galerie, będą przeżywać okres największego rozwoju na rynku nieruchomości komercyjnych. Zapotrzebowanie na tego typu lokale zgłaszają przede wszystkim właściciele marek luksusowych, niezbyt skorzy do otwarć w centrach.
Nowym trendem na rynku są ulice handlowe. W najbliższych dwóch latach w Warszawie zostanie oddanych ok. 12 tys. m2 powierzchni uzupełniającej ulice handlowe – mówi Pulsowi Biznesu Joanna Mroczek, szefowa działu badań CBRE.
(gum)