2014-04-09

Przeprowadzka zamiast otwarć

Charley’s Philly Steaks zmienia swoją jedyną lokalizację. Nowych restauracji wciąż brak.

Przeprowadzka zamiast otwarć Fot. Charley’s Philly Steaks

Plany podboju polskiego rynku gastronomicznego franczyzodawca Charley’s Philly Steaks będzie musiał odłożyć na później. Sieć restauracji serwujących gorące kanapki z wołowiną pojawiła się w Polsce wiosną ubiegłego roku, otwierając punkt w warszawskim centrum handlowym Blue City. Firma Neelam, która sprowadziła markę do kraju, wcześniej z powodzeniem rozkręciła ja w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Najwyraźniej jednak bliskowschodnie doświadczenie nie za bardzo przydało się w europejskich realiach.
Z zapowiadanych czterech otwarć udało się zrealizować de facto tylko jedno. Firma niedawno pochwaliła się planami uruchomienia placówki w centrum handlowym Atrium Targówek. Jak jednak przyznają jej przedstawiciele, nie jest to w istocie nowe otwarcie, a przeprowadzka.


- W Blue City trwa obecnie remont food courtu. Lokalizacja nie spełnia naszych oczekiwań i dlatego postanowiliśmy przenieść ją w inne miejsce – mówi Adam Borowik, odpowiedzialny za rozwój sieci w Polsce.

Amerykańska marka pojawi się w nowym miejscu, ale w dotychczasowym punkcie już jej nie zobaczymy. Z czego wynikają trudności sieci w znalezieniu franczyzobiorców? Prawdopodobnie największą barierą są koszty uruchomienia restauracji w połączeniu z dość niską rozpoznawalnością marki. Franczyzodawcy CPS szacują, że całkowity minimalny koszt inwestycji w ich punkt wynosi 180 tys. zł. To więcej, niż w przypadku takich marek, jak Sphinx czy Telepizza. Do tego dochodzi fakt, że preferowane lokalizacje na punkt z kanapkami powinny znajdować się w food courtach galerii handlowych. A to dodatkowo podnosi wymagania finansowe. Czas pokaże, czy steki Charley’a znajdą w Polsce szersze grono miłośników. Na razie, dopóki nie ruszy punkt na Targówku, de facto nad Wisłą ich nie ma. (gum)