Złote Łuki, żelazne zasady
Marzysz o własnej restauracji McDonald’s i myślisz nad dobrą lokalizacją? Lepiej najpierw przeczytaj ten artykuł.

Złote Łuki to ikona franczyzy. Własna restauracja McDonald’s to niemal gwarancja sukcesu – w końcu czy ktoś słyszał, o jakimkolwiek lokalu, który musiał zostać zamknięty ze względu na słabe wyniki? Niestety, kwota inwestycji na poziomie 1,2 mln zł własnych środków to poprzeczka, której nie jest w stanie przeskoczyć wielu przedsiębiorców.
Wysoki limit finansowy i surowy proces rekrutacji to jednak tylko niektóre wyróżniki franczyzy w McDonald’s. Jednym z najważniejszych jest kwestia wyboru lokalizacji pod restauracje. Inaczej niż w przypadku większości sieci franczyzowych, decyzja o miejscu powstawania kolejnych punktów pozostaje całkowicie po stronie centrali. To jej przedstawiciele zajmują się wyszukiwaniem miejsc na nowe restauracje, a budową placówek zajmuje się wyłącznie McDonald's. Spółka kupuje, najmuje bądź dzierżawi nieruchomości oraz inwestuje w budowę nowego lub adaptację istniejącego już lokalu. W zasadzie nie ma więc możliwości, by franczyza udzielona została właścicielowi nieruchomości, którą chciałby on dopiero przystosować do standardów Złotych Łuków. Franczyzobiorcy obejmują lokalizacje już działające, ze znaną historią finansową. Zazwyczaj do wyboru dostają dwie lub więcej restauracji. Nie ma jednak mowy o wyłączności terytorialnej.
- Model franczyzy w McDonald’s zakłada, że współpraca z licencjobiorcą zawsze zaczyna się od jednej restauracji. Nie wchodzi w grę udzielanie licencji od razu na kilka restauracji, miasto czy region itp. i to niezależnie od chęci czy posiadania odpowiednich środków przez kandydata. Oczywiście istnieją bardzo duże szanse na to, że licencjobiorca z powodzeniem prowadzący jeden lokal otrzyma ofertę przejęcia kolejnych, zlokalizowanych w pobliżu – tłumaczy Dominik Szulowski, Public Relations Manager w McDonald’s Polska. (gum)